Gorączkowe wyszukiwanie informacji. Wrocław. Kwiecień 2014 pierwsza EP. Gosia Dryjańska i Marcin Mrówka. Urodzeni w '93. Młodsi ode mnie. Co ja robię ze swym życiem? Premiera płyty 23 października. Wiem już, że chcę ją mieć, chcę ją przesłuchać.
W końcu przesłuchałem.
Zostałem zmiażdżony.
Emocjonalnie.
"In The Sea", senne interludium, które obiecywało wiele.
Och gdybym tylko wiedział tylko jak wiele...
Płynne przejście do meritum, "What Matters". Po bardzo interesującym tudzież niezrozumiałym początku utworu dźwięk unosił nas coraz silniej. Muzyka bardzo powoli nabierała rozpędu i czarowała pozornie spokojną, złożoną linią melodyczną, a hipnotyzujący wokal Gosi spowił nas mglistą otoczką zachęcając do zamknięcia oczu i poddania się przypływom i odpływom błękitnego oceanu dźwięku.
Nie przyszło mi wtedy jeszcze do głowy co czeka pod powierzchnią wody...
W końcu jest, "Preserve", piękny "radiowy" kawałek, który porywał mnie zawsze bardziej, niż mógłbym przypuszczać po porównaniu z innymi piosenkami świata. Spokojny, jednostajny wokal idealnie zgrywał się z dźwiękiem syntezatorów Mrówki. Za każdym razem jestem pozytywnie zaskoczony tym utworem.
Znałem tekst. Piękny! Czyżby?..
Płynne przejście. O! Wspaniały utwór. Wspaniałe odkrycie! Ale tytuł.. "I Have Saved All of My Photographs (Of the Ones I Love)". Poczułem dziwne ukłucie. Świetny, chociaż...Biłem się z myślami.
Gosia przekazywała mi każdym słowem dużo więcej niż się spodziewałem. Ładunek emocji w każdym wersie zafascynował mnie i po raz pierwszy wtedy zrodziła się myśl o tym by...gdy zaczął się utwór piąty: "Hide & Seek".
Niepokojąca melodia. Pozornie tak samo melancholijny wokal jak wcześniej. Subtelne różnice. Subtelna rozpacz. Subtelny strach. Subtelna nienawiść. Subtelna słabość. Subtelna przegrana. Subtelna akceptacja...
Ogromny ładunek emocji w każdym dźwięku przeraził mnie, wzniecił pożar niepokoju.
Czułem.
W końcu "From Past to Now" i inny, szybszy rytm, pozornie dyskotekowy, wyczuwalna kulminacja linii melodycznej w kontekście płyty jako całości. Szybszy, mocniejszy wokal. Mnogość słów, ładunek wyrazu. Złość, strach, frustracja, w końcu KRZYK.
Wiedziałem już, że będę analizował tę płytę nuta po nucie. Słowo po słowie.
"Illusive, Bright Beginning". Spokój. Niepokojący spokój. Co się stało? Byłem zbyt wyczerpany, by skupiać się nad każdym szczegółem, a utwór jeszcze uspokajał mnie swym zranionym, zmęczonym, pogodzonym z losem wyrazem. Co się stało?
"Tapes", "Turn", "Limbo" i koda płyty, "New England", zakończenie, zamknięcie klamry.
Głęboko poruszony, rozbudzony i wyczerpany jednocześnie pochyliłem się w głębokim pokłonie nad książeczką z tekstami. Musiałem zrozumieć.
Zostałem doszczętnie zniszczony. Emocjonalnie zdeptany.
Wszystkie utwory płyty tworzą zwartą całość, utwór po utworze tkają opowieść o osobie dotkniętej nieszczęśliwą miłością. Miłością która rani, niszczy wszystkie wartości. Miłością, która nie daje skrzydeł, która staje się cierniowym więzieniem. Więzieniem utkanym samej sobie, utkanym przez społeczeństwo, tworzonym przez obiekt miłości.Po długim przemyśleniu postanowiłem nie dzielić się tutaj własną analizą słów.
Niech kto chce przesłucha i przeczyta sam. Niech sam wyciągnie z tego własną ocenę. Pragnę jednak o tym porozmawiać, i będę każdej takiej okazji wyczekiwał.
Mogę zaprosić do wspólnego przesłuchania płyty i dyskusji. Jest czego słuchać i o czym rozmawiać.
Dziękuję wam za przeczytanie.
Dziękuję Gosiu Dryjańska i Marcinie Mrówko za stworzenie tego dzieła.
Dziękuję A. za towarzyszenie mi przy premierze i za dyskusję.
//Tytuł płyty to "In Awe" - w zachwycie.
//"Awe" - groza, strach.
//Doskonałe podsumowanie płyty.
//I niech to będzie podsumowanie także i mojego wpisu.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz