Podblogi

22 maja 2014

For, Handicap, 置き石 [Okiishi]

Nie wiem czy nie najwspanialszym uczuciem jakie może ogarnąć człowieka jest świadomość, że jego trud został wynagrodzony. I uczucie to zdaje się lśnić najbardziej gdy nagrodą jest zwycięstwo nad inną jednostką, jednostką słabszą. Pokonaną. Niewystarczająco przygotowaną...
więc właśnie. Potrafi bowiem kwiat rozkoszy opaść i zwiędnąć w ułamku chwili po spojrzeniu na niewyraźną minę oponenta i zdaniu sobie sprawy, że nie było to prawdziwe sięgnięcie po zasłużone zwycięstwo, a jedynie leniwe, makiawelistyczne ugniatanie posłania w miejscu w którym staliśmy od początku, miejscu lepszym od pozycji przeciwnika.

Powiedzą niektórzy: "zwycięstwo to zwycięstwo, jest zasłużone", lecz zwycięstwo zwycięstwu nierówne i taki obrót spraw przynosi więcej szkody niż pożytku. Za cenę krótkiej satysfakcji z udowodnienia swej wyższości ryzykujemy zniechęcenie przeciwnika i partnera przy stole, zyskanie złej sławy oraz tracimy czas przy rozgrywce która niczego nowego nas prawdopodobnie nie nauczy.

Pierwsze ograniczenie ryzyka zniechęcenia jakie przychodzi do głowy (w moim złym przypadku) to podłożenie się, robienie notorycznie złych ruchów. Zyskujemy uśmiech na twarzy przeciwnika, za to zmierzyć musimy się z wyrzutami sumienia (w końcu w niebezpośredni sposób okłamaliśmy osobę przy stole), poczuciem straconego czasu i własnym zniechęceniem oraz strachem, że nasza sztuczka wyjdzie na jaw przynosząc skutki odwrotne do zamierzonych, nikt bowiem nie chce, żeby się nad nim litować, także wybijmy sobie z głowy takie praktyki, gdyż doświadczenie pokazuje, że to zawsze źle się kończy a prawda wychodzi na jaw.

Kolejnym ze sposobów jest granie w grę samemu, jak granie jednocześnie białymi i czarnymi w szachy i rozkładanie samego siebie na łopatki, praktykowałem to przez jakiś czas i do dziś nie umiem sobie wybaczyć. Otóż oszukując się że płynie to z wyłącznie szlachetnych pobudek tłumaczyłem współgraczowi grę na długo po tym, jak skończyłem wyjaśniać reguły. Nierzadko wtrącałem się i proponowałem najlepsze według siebie ruchy licząc, że przeleję swoje doświadczenie na młodszego stażem gracza i dzięki temu, jakie to egoistyczne, zapewnię sobie silnego przeciwnika do porządnej gry. Otóż: nie. To nie działa. Przepraszam, że popełniałem ten grzech.

Nadciąga the ultimate truth: najwspanialsze w dobrych grach jest nie złudne uczucie nagrodzenia, a autentyczne poczucie własnego rozwoju. A żeby się rozwinąć potrzebujemy wyzwania, nie byle sztucznej iluzji. Nie musimy przy tym przegrać, ale nie wolno zapomnieć iż z porażek wynosi się najwięcej wiedzy, nie bez powodu bycie pokonanym nazywa się nauczką, a przy godnej i uczciwej rozgrywce przegrana nie przynosi zniechęcającej frustracji wynikającej z mniejszych szans, lecz podsuwa nowe pomysły na rozegranie partii i motywuje do starań.
Słowem kluczem zatem jest wyzwanie. Ciągłe wyzwanie. Jak je osiągnąć?

Z pomocą przychodzi handicap tłumaczony na Polski jako "for". Handicap jest celowym wyrównaniem szans na zwycięstwo przeciwnikom o nierównych umiejętnościach aby uczynić z jałowej rozgrywki wyzwanie dla obu graczy a jego użycie polega na rozróżnieniu miejsc startowych lub końcowych, zarówno poprawienie ich niedoświadczonemu graczowi jak i pogorszenie staremu wydze. Posłużę się tu przykładem imponującej wciąż antycznej gry logicznej Go, w której reguły handicapu, tzw. 置き石 [Okiishi], są ściśle określone podobnie jak stopnie doświadczenia i kryteria zdobywania kolejnych szczebli na drabinie rankingowej Go, od suchej znajomości zasad do arcymistrzostwa. Przed rozgrywką gracz mniej doświadczony dostaje wolne piony w ilości równej różnicy między poziomami w klasyfikacji graczy w dokładnie określonych miejscach, dzięki któremu to stopniowaniu przewagi gracze mogą dać z siebie wszystko w czasie gry i zwycięstwo dla obu stron byłoby w równym stopniu zasłużone. Rozwiązanie to łączy w swojej mądrości szacunek dla graczy i poświęconego przez nich czasu oraz ciągły rozwój umiejętności.

Apeluję więc: dostrzeżmy w handicapie sposób na uczciwą rozgrywkę i zdławmy swoje złudne odruchy dumy. To nie poniżenie, lecz uszanowanie, którego należy oczekiwać od zarówno starszego jak i młodszego stażem uczestnika gry. Jeśli mniej doświadczony gracz po pierwszej grze z handicapem odniesie zwycięstwo, zmniejszmy jego restrykcje w niewielkim stopniu, jeśli starszy stażem gracz wygra to handicap należy zaostrzyć. Zachęcam do testowania tego rozwiązania i życzę owocnych gier!

1 komentarz:

  1. Pierwszy akapit od razu skojarzył mi się z WoT'em i tymi wszystkimi sytuacjami, w których Twoi sąsiedzi wiedzieli, że grasz i Ci nie idzie :)

    OdpowiedzUsuń