Podblogi

16 maja 2014

Witajcie pod latarnią.

Niespełniony w każdym calu. Przegrany...
Niespełniony w każdym calu. Przegrany... Niedoszły lotnik, marynarz, strach przyznać co jeszcze! Tak. Kochałem wszystko, co ścisłe, chłonąłem wszystko, co ścisłe, by dowiedzieć się, że nienawidzę wszystkiego, co ścisłe. Wyrażanie się literacko to jak dla ścisłowca złudne kloaczne uczucie, że kogoś obchodzą obliczenia - a nie same wyniki. Ale ja nie tylko chcę znaleźć pocieszenie w tych wątłych ramionach nierządnicy, sam stanąłem pod latarnią i obnażam się przed wami tym oto blogiem.

Szukam spełnienia, szukam marzenia, lubię czytać i pleść bzdury trzy po trzy, czas na pierwszy blog którego nikt nie przeczyta. Podniecające mieć intymny pamiętnik wystawiony na pokaz i tylko udawać, że nie chce się by ktoś go czytał. Blog. Zwariowałem! Co ja tu robię!

Zamierzam postarać się, by każde wejście tutaj było jak zejście do zajęczej jamy. Czy króliczej? Spodziewam się ewolucji mojej myśli i słowa pisanego, chcę po latach przeczytać ten post i złapać się za głowę jak przy czytaniu archiwum gadu-gadu z czasów pokwitania i pierwszej gimnazjalnej miłości. Wstydliwe i szokujące doświadczenie, to na pewno nie byłem ja. To też nie będę ja. To nawet nie jestem ja gdy to czytasz. Jestem tylko, piszę - i wszystkie te słowa znikną jak...jak łzy...w deszczu.
Przepraszam się za wszystko, co jeszcze zepsuję. Ale czy da się tego uniknąć?

O czym będę kloaczył słowem? O sobie. O swoim. O tym, co mnie obchodzi. Trochę miodu, trochę dziegciu. Trochę zasad, trochę kwasów. Trochę yin, trochę yang. Jestem w końcu optopesymistą. Czy pesyoptymistą? Jednym i drugim po trosze.

Ah tak! Pamiętam! Ale nie powiem...