Podblogi

27 maja 2014

Arthur's Seat and the power of nature.

Byłem kilka dni temu na dość śmiałej, antydepresyjnej wyprawie której jednym z punktów było zdobycie szczytu Arthur's Seat w środku Edynburga. Wzgórze to pozostałość z wygasłego wulkanu i wznosi się na 251 m n.p.m, a ja byłem tu już 4 lata temu i zdobycie go nie przyniosło mi tej dziecięcej radości z poznawania nowych miejsc, dostarczyło mi za to chwilę dla siebie na przemyślenia, sporo materiału na zdjęcia i garść endorfin. Ah, i płeć piękną pewnie zainteresuje, że kręcono tu niektóre sceny filmu One Day ...














Widzicie tą śliczną chmurkę? Tą przesłaniającą 80% horyzontu? Tą z której gęsto pada deszcz? Tak. Pół godziny zajęło mi zrozumienie, że jest coraz bliżej i nie pamiętam kiedy tak szybko biegłem. Tak. Nie zdążyłem. Zmokłem, ale przynajmniej kryjówka pod drzewem z 5 zdjęcia zostawiła mi suchego więcej niż jedną nitkę!

3 komentarze:

  1. Jak się czasem zmoknie łatwiej jest docenić bycie w pełnej suchości. :)

    Piękne widoki. Przemyślę wynajęcie kajaka i spróbuję przypłynąć w odwiedziny.

    OdpowiedzUsuń
  2. https://www.youtube.com/watch?v=19_n0Fxn8S4

    OdpowiedzUsuń
  3. Doskonałe indie. Dzięki za linka!

    OdpowiedzUsuń