Podblogi

20 maja 2014

Nowinki z portowej dzielnicy...

Dziś nie uświadczyłem już pięknej pogody dni poprzednich. Stalowa czapa ze chmur okrywała szczelnie nieboskłon nie pozwalając nawet określić z której strony świeci słońce, ja a będąc zmuszonym walczyć z silnym wiatrem pociłem się wdychając ciężkie od wilgoci powietrze...


Nowe miejsca są wspaniałe. Spacerując wczoraj, rozglądając się naokoło, szukając materiału do zdjęcia i kartek "STAFF NEEDED hand in your CV here" na sklepowych witrynach myślałem z rozkoszą o przyjemności z odkrywania i błądzenia po pięknych miejscach zbudowanych ręką ludzką. Nie wiem jak długo tu zabawię, ale naprawdę dobrze jest pomieszkać w nowym miejscu, to zupełnie inna rzecz niż turystyka albo bycie przejazdem. Dziś więc idąc z plecakiem pełnym świeżo wydrukowanych arkuszy CV od mieszkania do centrum handlowego Ocean Terminal po szaroburych chodnikach dzielnicy Leith uważnie rozglądałem się, raczyłem swą duszę widokiem wielu zaniedbanych kamienic, kilku zawodowych bezrobotnych, dwóch zgrabnych policjantek w uroczych tupecikach (towarzyszących im policjantów pamiętam jak przez mgłę...) i przeuroczej rzeczki, Water of Leith, przepływającej pod mostem na Great Junction Street.





Zaraz za mostem oczom mym wyjawił się interesujący mural, którego przesłanie skryte jest jeszcze przede mną tajemnicą do której klucza mógłbym szukać w niewielkim tomie "The History of Scotland" czekającym na mnie na półkach okolicznego antykwariatu. Mural pewnie nie zwróciłby mojej szczególnej uwagi gdyby nie blondwłosa osoba dla której chciałbym zadedykować ten akapit (a która i tak nigdy tego nie przeczyta ze względu na drażniącą ją kolorystykę bloga).









W końcu po długich zmaganiach z wichrami oczom mym ukazała się wielka betonowa rufa będąca sygnałem, że całą drogę słusznie wybierałem zakręty i trafiłem do zamierzonego miejsca. Centrum handlowe Ocean Terminal jest zbudowane na kształt statku i wygląda imponująco zarówno z poziomu chodnika jak i z lotu ptaka, a stoi na kei Edynburskiego portu w sąsiedztwie dokujących statków, statku-muzeum HMY Britannia, hałd sypkiego surowca oraz ogólnych pustkowi.









Za molochem rozciągał się interesujący widok na port i mieszkalną zabudowę o dość upiornym wyglądzie w mgle która się roztaczała. Obiecuję wrócić jednak któregoś słonecznego dnia i sprawdzić jak wyglądają te przerażające osiedla przywodzące mi na myśl opuszczone kompleksy wojskowe w świetle dnia i doskonałej widoczności kolorowego brzegu po drugiej stronie zatoki River Forth, który wiem, że potrafi być piękny.

4 komentarze:

  1. Gdy przeczytałam, prawie tam byłam. Urocze policjantki, mroczne bloki i samotnik na zniszczonym molo. Fajne!

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo interesuje mnie pierwsze zdjęcie i ta postać..

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest to rzeźba autorstwa Antonego Gormley'a, ostatnia z 6 ustawionych wzdłuż rzeki Water of Leith. Mam jeszcze kilka zdjęć ale to temat na cały artykuł (:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w takim razie czekam na artykuł :)

      Usuń