Podblogi

23 maja 2014

Jak dziecko we mgle...


Gdyby w czasie jednej z moich wynikających z bezrobotnego szukania pracy wędrówki z jednego z wielu słonecznych, szarych zaułków Edynburga wyszli psycholog, interviewer i szkocki krasnolud i wręczyli mi ankietę do wypełnienia, to na pytanie o pewność siebie odpowiedziałbym: wysoka, na pytanie o mniemanie o sobie odpowiedziałbym: niskie, a na punkt dotyczący koloru brody zaznaczyłbym odpowiedź: nieruda...


Bo tak: jestem całkiem pewny siebie, wiem co myślę i jakie mam zdanie, często nie wiem tylko czy chcę lub czy wypada mi się nim dzielić ze światem. Jako więc osoba pewna siebie jestem świadomy swoich znacznych ułomności, wielu wad i niewielu cech które rozumiem, że mogą być cenione przez któregoś ze znajomych. Bo co mam o sobie myśleć po tylu porażkach, zmarnowanych szansach, rezygnacjach i porzuceniach? Ważne i wartościowe rzeczy się mnie nie imają, trwam tylko przy durnych marzeniach na granicy mojego zasięgu i wyobraźni, lubię próbować i szukać marzenia we wszystkim co robię lecz choćbym nie wiem jak walczył pewnego dnia przychodził jak dotąd moment w którym wszystko się kończyło.

I w ten sposób jedyne co w życiu zdobywam to kolejny wpisy do listy rzeczy, których nie chcę robić. Błąkam się i błąkam w poszukiwaniu tego, czego na tej liście jeszcze nie ma i coraz bardziej się tej listy obawiam.

Zupełnie jak Cristina. Tylko z brodą. Nierudą.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz