Podblogi

16 maja 2014

Pisać, czy nie pisać...

czyli rozprawa o czytelnikach...


Przeczytałem niegdyś w wywiadzie z Harukim Murakamim, że nie obchodzi go sukces komercyjny a jego życiu sens nadaje świadomość, że 500 tysięcy jego wiernych czytelników w samej Japonii kupi jego twórczość w dniu premiery, bez czekania na recenzje i polecenia. Pokiwałem wtedy głową, tak tak, to takie oczywiste, lecz dopiero niedawno to zrozumiałem naprawdę gdy usiadłem do pisania kolejnego wpisu na jednym z blogów i uderzyła mnie wredna myśl: "Szymek, przecież tego nikt, kurna, nie czyta!" Inspiracja ulotniła się zanim zwalczyłem gryzące emocje i nachodząca depresja twórcza jeszcze się pogłębiła.

Idealiście niepiśmiennemu łatwo wyobrazić sobie i wymyślać hasła typu "pisać dla pisania", "rozmowa ze sobą i z bogiem" ale niestety jestem chyba zbyt próżny by mi takie milczące krzyczenie dawało satysfakcjonującą satysfakcję. No, napisałem.

2 komentarze:

  1. Pisz, Konrad, pisz. A Murakamiego, po Twoich namowach, przeczytałam ("kronika ptaka nakręcacza"), ale mi się nie podobało... Gusta!
    Malina

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak! W końcu ktoś *mnie* przeczytał!
    Mi też się nie podobało, najgorsza książka na początek, nie wiem kto ci ją polecił. Jeśli jednak byłem to kiedyś ja w swojej głupocie to szczerze przepraszam, bo zniechęciłem do wspaniałego pisarza. Jeśli będziesz kiedyś chciała dać mu drugą szansę to polecam 'Kafkę nad morzem', 'Na południe od granicy, na zachód od słońca' albo któryś zbiór opowiadań.
    Bardzo dziękuję za komentarz!

    OdpowiedzUsuń